Nowy mebel w mieszkaniu

Niedawno w mieszkaniu pojawiła się nowa sztaluga. Choć była prezentem, to nie zmieściła się pod choinką, więc na początku stanęła obok niej. Towarzystwa dotrzymał jej damski model, który dostałam od córki.

sztaluga

Obecnie sztaluga zawędrowała do pokoju, w którym pracujemy razem z mężem.

sztaluga

Sztaluga jest rewelacyjna.
Z lewej strony ma zamontowany chwytak na pędzle, z prawej stolik z miejscem na pędzle oraz media potrzebne do malowania. Stolik można regulować, by mimo zmian w odchyleniu sztalugi od pionu, pozostawał w pozycji równoległej do podłoża.
Jest teleskopowa, co umożliwia malowanie obrazów o wysokości do 190 cm.
Ma kółeczka, dzięki którym bez problemu mogę ją przemieszczać, choć waży dużo (pierwotnie miała ważyć 15 kg, ale zamontowano jej kilka dodatkowych bajerów, więc jest jeszcze cięższa).
Obrazy można na niej mocować na dwa sposoby, albo tradycyjnie między półeczką i chwytakiem u góry, albo między wystającymi bolcami (umożliwia to zamalowywanie obrazów do samego brzegu).
Brzegi są ładnie fazowane, więc brak jest ostrych krawędzi i kantów.
Całość dokładnie pokryta impregnatem, więc sztalugę łatwiej jest utrzymać w czystości.

Jeśli ktoś szuka dobrej sztalugi to polecam http://www.artanna.info. Solidne wykonanie, możliwość wprowadzania zmian do zamawianych sztalug, szybka dostawa, dobry kontakt z panem produkującym sztalugi.

Mój mąż daje fajne prezenty. 🙂

Reklamy

Prawie jak reklama

Maluję głównie farbami akrylowymi, ale od niedawna próbuję też swoich sił w olejnych.
Po dłuższym zastanowieniu zdecydowałam się na oleje Marie’s, gdyż założyłam, że skoro akryle tej firmy są rewelacyjne, to może i oleje są podobnej jakości.
O akrylach Marie’s mogę powiedzieć, że są gęste, świetnie kryją, nadają się wyśmienicie zarówno do malowania szpachlą, jak i pędzlem, a przy tym nie wysychają tak szybko jak np. Renesans seria A’KRYL o podobnej gęstości. Dodatkowym plusem jest to, że można je kupić w pojemnikach 250 ml, co znacznie poprawia cenę zakupu. Jeśli spryskiwać farby wodą, za każdym razem po otwarciu pojemnika, to można ich używać przez dłuższy czas i nie zaschną.
Czasem używam też farb Daler Rowney z serii System 3, gdy potrzebuję czegoś rzadszego i transparentnego. Trafiły mi się kiedyś Talens Amsterdam i te muszę pochwalić, choć były trochę rzadsze niż lubię. Dobrze mi się też malowało farbami Renesans Maxi Acril. Najgorszym zakupem była tubka Winsor&Newton, ale nie z powodu jakości farby, tylko opakowania, którego nie dało się otworzyć ani z pomocą męża, ani przy użyciu kombinerek. 😉
Najprostsze farby, jakich używałam, to były akryle z Lidla i Art&More z Netto. Czasem zdarza się, że jedzie się na wakacje bez farb i nagle TRZEBA coś namalować, wtedy można zajrzeć do Lidla. I tutaj muszę bardzo pochwalić złotą farbę z zestawu lidlowego, gdyż świetnie nadaje się do drewna. Jest przejrzysta i pięknie podkreśla naturalny urok drewna, złocąc je, ale nie zasłaniając rysunku słojów. Może przydać się w decoupage’u.
Podsumowując, obecnie w mojej pracowni rządzą akryle Marie’s. 🙂

O farbach olejnych Marie’s chwilowo nic napisać nie mogę, gdyż nie mam porównania z podobnymi produktami innych firm.

Zakup farb olejnych był świetną okazją, by pojechać do Art-Equipment, mojego ulubionego sklepu dla plastyków. Mają tam niesamowity wybór towaru w świetnych cenach. Ich blejtramy są naprawdę porządne, solidnie napięte, o przyzwoitej gramaturze.
Skusiłam się na kilka opakowań akryli, zestaw farb olejnych + kilka dodatkowych tubek, paletę do olei, trochę pędzli, medium do laserunku, terpentynę bezzapachową, olej lniany, pojemniczki na media malarskie do przyczepienia na palecie, tempery dla córki, klej z werniksem do decoupage, miękkie gumki do ołówka, taśmę malarską, no i kilka płócien na blejtramach.
Pędzle mnie zaskoczyły, gdyż nigdy wcześniej nie spotkałam się z tak delikatnymi szczeciniakami. Dowiedziałam się od pani, która tam pracuje, że tylko oni sprowadzają ten typ pędzli i ludzie z całej Warszawy przyjeżdżają po nie. W praniu wyjdzie, czy są naprawdę takie dobre, ale jak się nie sprawdzą do farb olejnych, to przeznaczę je do akryli, bo od razu widać, że akryle by je kochały. 😉
Uwielbiam takie zakupy.

zakupy

Zakupy

Nic tak nie potrafi poprawić humoru po wyjściu od dentysty, jak zakup nowych pędzelków, a akurat w Papierniku przy Surowieckiego była niedawno dostawa. 🙂
Od dłuższego czasu używam pędzli Milan i naprawdę je polubilam. Cenę mają przystępną a do tego przyzwoitą jakość. Chyba aż ćwierć mojej kolekcji pędzli jest tej marki.

pędzelki

Porsche

Pod choinkę dostałam od męża wymarzone sztalugi. W sumie „sztalugi” to kiepskie określenie. Pod choinkę trafiło prawdziwe porsche wśród sztalug stołowych. Wiem to, bo sama wybrałam to cudo. 😉
Mogę malować teraz obrazy nawet o rozmiarze 80 x 100 cm. Z boku jest wysuwana szufladka na farby i pędzle. Całość składa się w malutką walizeczkę ze skórzaną rączką, co umożliwia zabieranie sprzętu na wyjazdy. Po prostu ekstaza.
Oczywiście sztalugi nie czynią człowieka malarzem, ale bardzo ułatwiają życie. 🙂

sztaluga